|
„Synu, dziewczyna musi być tak bogata, że ożeniłbyś się z nią, nawet gdyby była brzydka jak noc, i jednocześnie tak piękna, by poślubić ją nawet bez posagu — pouczał pewien kupiec swego syna. Podobne kryteria można przełożyć na książki fantasy — dana książka powinna być tak magiczna, by wciągnąć fanów gatunku nawet, gdy będzie nudna, i jednocześnie tak ciekawa, by przeczytał ją nawet ten, kto nie znosi fantasy. Wcale niełatwo to osiągnąć, a Ewie Białołęckiej jakoś się ta sztuka udaje.”
Autorką recenzji jest Luiza „Eviva” Dobrzyńska; całość w Efantastyce.
|