POSTACI HISTORYCZNE
Albrecht Niedźwiedź (ok. 1100—1170)
Margrabia Marchii Północnej. Z powodzeniem prowadził ekspansję na wschód. W 1157 roku udało mu się kosztem ziemi połabskiej stworzyć Marchię Brandenburską.
W naszej wcześniejszej historiografii oceniany jest raczej negatywnie, ze względu na rolę jaka przypadła mu w XIII wieku, czyli kolonizowanie ziem należących do Słowian. Czasem jest wręcz demonizowany, ponieważ hitlerowcy m.in. i jego brali za wzorzec i symbol niemieckiej ekspansji na Wschód.
Trzeba pamiętać o tym, że feudałowie niemieccy, świeccy i duchowni, często wyznaczali granice swoich biskupstw i państwa, zanim do nich przybyli. Często też ich władza była wyłącznie nominalna, uzurpatorska, nie uznawana zresztą przez Słowian. W praktyce też wielu było biskupów, którzy nigdy w życiu nie odwiedzili nawet przypadających na ich diecezję majątków.
Z tym większą gorliwością i bezwzględnością działał Albrecht Niedźwiedź, który pomny wcześniejszych doświadczeń, chciał swe zdobycze uczynić trwałymi, co zresztą mu się powiodło. Choć nie należy domniemywać, że jego poprzednicy byli mniej brutalni w swych metodach i planach. Może mieli mniej szczęścia, albo ich Bóg okazał się dla nich mniej łaskawy.
Bernard z Clairvaux (1090—1153)
Opat zakonu Cystersów. Twórca idei krzyżowca bez skazy, którego prawdziwym celem było królestwo niebiańskie. Taki rycerz miał się nie angażować w polityczne, przyziemne spory. Był zaprzeczeniem krzyżowca pospolitego, który szybko zapomina, w jakim celu odbył krucjatę do Jerozolimy.
Nie wiem na ile sam Bernard wierzył, że możliwy jest idealny rycerz zakonny. Wobec pogan był jednak okrutny. Zresztą, co może dziwić, z większą niechęcią odnosił się właśnie do Słowian, nawet Rusinów (wobec których zresztą również planował krucjatę), niż do muzułmanów.
Bernard wiele ma twarzy i ta, którą przybrał w Plagach, jest wielce fikcyjna. Historyczny jest tylko jego doktrynalny wpływ na krucjatę z 1147 roku.
Cuda była dla niego czymś zwyczajnym, nie tylko w nie wierzył, ale sam je czynił i ich doświadczał. Cenił odosobnienie i doznania mistyczne. Wielkim uwielbieniem darzył Marię Pannę, nadał bardziej ludzki wymiar cierpieniom Chrystusa.
Z elementów jego doktryny wybrałem raczej te bardziej istotne, jeżeli chodzi o fabułę Plag. I tak, dla przykładu, charakterystyczny jest stosunek Bernarda do seksualności. Według niego miłość jest samolubna, cielesna; człowiek jest zrodzony z cielesnego pożądania, ciąży mu one potem przez całe życie, stąd też wynikają wszystkie nieszczęścia. By temu zapobiec, opat proponuje zrezygnować z wszelkich pożądań. Natomiast Przecław reprezentuje wszystko to, co opat piętnuje.
Bernarda można określić mianem mistyka, marzyciela albo szaleńca... Dzisiejsza psychiatria zapewne mogłaby go odpowiednio zdefiniować. Powstrzymałem się jednak od tych diagnoz, które byłyby tylko nudnym uproszczeniem.
Henryk Lew (1129—1195)
Książę Saksonii i Bawarii. Jeden z przywódców wyprawy na Słowian Połabskich w 1147 i w latach 1160—1163, kiedy to ostatecznie podbił ziemie Obodrytów. Rywalizował z Albrechtem Niedźwiedziem o podział łupów na Wschodzie.
Konrad z Zahringen
Jeden z książąt niemieckich, uczestnik wyprawy krzyżowej na ziemie Obodrytów i jej gorący orędownik.
Typowy przedstawiciel panującej wtedy warstwy społecznej, aczkolwiek w Plagach został nieco przerysowany, aby uwypuklić znaczenie i rolę Przecława.
Arlnold von Plotho i Rudolf von Arnstein
Niemieccy rycerze, w kronikach wymienieni wyłącznie z nazwisk jako osadnicy między rzekami Elde i Rhin.
Z nich cieszę się najbardziej — z tego, że ich odnalazłem z imienia, i z tego, że opowiedziałem chwilę z ich życia. Takich jak oni osiedlało się na wschodzie więcej. Zapewnie musieli czuć się osamotnieni (co w książce zostało przedstawione raczej parodystycznie), ale jestem przekonany, że byli pragmatyczni.
Henryk Gotszalk (1093—1127)
Książę Obodrytów. Jego słowiańskie państwo przetrwało tylko do śmierci Kanuta Lewarda króla duńskiego, który przejął po nim ziemie.
Niklot
Po śmierci synów Henryka Gotszalka i zamordowaniu Kanuta Lewarda, na wiecu został obrany nowym księciem Obodrytów (1131—1160). Choć wychodził obronną ręką z niejednej zawieruchy wojennej, ostatecznie został pokonany.
Wydaje się, że był wizjonerem na miarę tych, z którymi przyszło mu walczyć. Nie można do końca stwierdzić, czy bardziej interesowało go zachowanie wiary przodków, czy utrzymanie władzy. W Plagach jego dylematy są świadomie uproszczone. Jawi mi się jednak jako postać tragiczna. Widać to zwłaszcza, jeżeli zestawi się go z Jaksą z Kopnika. Niklot miał szersze horyzonty, Jaksa pojmował władzę bardziej zaściankowo. Nie jest to oczywiście nic szczególnego w historii, ta różnica poglądów, te dylematy są zwyczajne i zawsze rozwiązuje się je wedle praw silniejszego.
Przybysław
Książę Brenny.
Jeden z tych książąt, którzy przyjęli chrzest i nie wyparli się tego. Można jedynie domniemywać dlaczego. Zapewne ze względu na postępy kolonizacyjne i ekspansyjne Niemców, z obawy o zachowanie władzy, nieufność wobec innych książąt plemiennych, niewiarę w ich siłę. Ten ostatni czynnik był zresztą dominujący w rozkładzie Słowian Połabskich: brak ośrodka silnej władzy centralnej, który mógłby zagwarantować wewnętrzną stabilizację Połabia, a co za tym idzie — lepsze gwarancje na przetrwanie kolejnych niemieckich najazdów.
Petrysa
Księżna Brenny, żona Przybysława.
Młodsza od swego męża. Ponoć gorliwa chrześcijanka. Jej pochodzenie nie jest do końca znane. Historyczne jest chyba tylko jej imię, ewentualnie w jakimś stopniu jej udział w tym, że mąż wcześniej poszedł do nieba. Jej emocje i wygląd są wytworami wyobraźni autora.
Rudel
Trubadur z Langwedocji.
Jego dzieła ponoć nie cieszyły się zbytnim uznaniem. W wyniku miłosnych perturbacji musiał opuścić swoją ojczyznę. Udał się na drugą krucjatę. Nie wiadomo, czy do Jerozolimy, czy na Połabie — choć raczej o to nikt by go nie podejrzewał. Potem słuch po nim zaginął.
Jaksa z Kopnika
Książę Stodoran. Władał Brenną w roku 1147 i w latach 1154—1157. Po zdobyciu Brenny przez Albrechta Niedźwiedzia przebywał w Kopniku, potem ponoć uciekł na Śląsk. Bił własne brakteaty. Ostatecznie przyjął chrzest po 1147 roku, choć według niektórych to tylko domniemanie.
Intrygujące jest to, że naprawdę musiał się dać we znaki postępującym nad Hawelę Niemcom. Jawi mi się na kartach historii jako nieprzejednany, bezkompromisowy młodzieniec, który wydaje się być także odbiciem lustrzanym innych połabskich książąt. Ta właśnie partykularna chęć wprowadzenia swojej wizji władzy dominowała od Odry po Łabę.
Główny wątek fantastyczny to pochodzenie Jaksy. Słowianie wierzyli, że możliwie są bardzo bliskie, cielesne stosunki między człowiekiem, a postaciami z panteonu bóstw. Jeżeli taki kontakt zaowocował dzieckiem, brano go za odmieńca, który z reguły był pogardzany. Inaczej było np. u Bułgarów, którzy cieszyli się, że z takiego odmieńca wyrośnie silny i mądry człowiek.
Jaksa, książę Kopnika, jest także utożsamiany z rycerzem z Miechowa, uczestnikiem pielgrzymki do Jerozolimy. Są to dwie różne osoby i żeby rozwiać wątpliwości (i długo nie szukać), wystarczy zajrzeć do książki Polscy Krzyżowcy Szymona Wrzesińskiego, który kilkoma prostymi pytaniami podsumowuje spór toczący się o tą postać w naszej historiografii od wielu lat.
Racibor (ok. 1110—1156)
Brat i następca Warcisława, książę Pomorza Zachodniego, które m.in. shołdowało ziemie w Dyminie nad Pianą.
Nie odgrywa w Plagach jakiejś znaczącej roli, jest tłem, jak i całe Pomorze Zachodnie, czy wspomniani kilkakrotnie Piastowie. Daje to jednak obraz tego, że Połabie zarówno od wschodu jak i zachodu było otoczone przez ziemie chrześcijańskie, a nie przez Niemców z jednej strony i Słowian z drugiej. Problem polityki sąsiadów wobec Połabia w XII wieku należy rozpatrywać w kategoriach przynależności religijnej, a nie plemiennej, choć nie można umniejszać roli wspólnoty słowiańskiej.
Helmold
Kronikarz. Urodzony ok. 1125 roku, prawdopodobnie w środkowych Niemczech. Szczególne jest to, że Helmold pisał swoją kronikę wbrew powszechnym konwencjom; nie powoływał się na dokumenty, większość tworzył z głowy, ufny w swą pamięć i w to, co usłyszał od świadków, przecież nie zawsze bezpośrednich. To czyni kronikę dziełem nietuzinkowym, pełnym specyficznego klimatu. Do Słowian autor odnosi się raczej z szacunkiem.
Z uwagi na jego dzieło, oddałem mu chwilę w Plagach, choć w wyprawie nie brał udziału. Pewnie zresztą zbyt ostro został przeze mnie potraktowany, jako przedstawiciel tych, którzy uważają, że tylko ich prawda jest tą jedyną.
Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.