PAKT LOVECRAFT-LUDLUM
Każdy skądś czerpie swoją inspirację, a jeśli mówi, że wszystkie pomysły przychodzą mu z powietrza, to najzwyczajniej w świecie kłamie. „Testament Damoklesa” powstał z mojego uwielbienia dla klasycznego wierd fiction i horrorów Lovecrafta, thrillerów szpiegowskich Ludluma, le Carré'a i Flemminga, teorii spiskowych i historii alternatywnych.
Z moimi muzami obnoszę się dumnie, żywię nadzieję, że chociaż połowa moich literackich mrugnięć i szturchnięć w bok zostanie przez czytelników zauważona, a może nawet — doceniona. Lovecraft jest u nas znany (i prawdopodobnie lubiany), ale niewielu pisarzy sięga do niego wprost, co osobiście uważam za straconą okazję. Zakazana historia i przedwieczne byty, wobec których ludzkość jest tylko niewielką niedogodnością, to potężne obrazy, znajdujące we współczesnych czasach terroryzmu, polaryzacji świata na bogatych i biednych, wyobcowania w obliczu technologii i zbyt szybkich przemian społecznych żyzny grunt dla reinterpretacji. Dla nowych metafor. Lovecraft napisał, że „poszczególne dziedziny nauki, każda ciągnąca w swoim kierunku, jak dotychczas uczyniły nam wielką krzywdę; jednak pewnego dnia zgromadzenie razem całej rozproszonej wiedzy odsłoni tak straszliwe horyzonty rzeczywistości (...)” i dziś jest to stwierdzenie bardziej na czasie, niż kiedykolwiek.
Ludlum ciągnie w drugą stronę. Wielkich konspiracji, spisków w spiskach, bezdusznych i bezkompromisowych rządów państw. Agentów śledzących agentów, podsłuchów, nieoznakowanych czarnych samochodów i srebrnych neseserów. To jednak przede wszystkim proza sensacyjna, pełna strzelanin, pościgów i nagłych zmian frontu, i trzymający w napięciu ociekający paranoją thriller. Wszystko w jednym pudełku.
W „Testamencie Damoklesa” próbowałem te dwie inspiracje połączyć. Wydaje mi się, że mi się udało. Lovecraft pisał opowieści grozy o samotnych i słabych, którzy nie są w stanie przeciwstawić się koszmarom „spoza czasu i przestrzeni”, a Ludlum lubował się w odmalowywaniu silnych i zdolnych, wszechstronnych agentów wywiadu lub płatnych morderców podróżujących po całym świecie, ale w gruncie rzeczy obaj pisali o tym samym. O strachu przed tym, co niewidoczne, co może ingerować w nasze życie bez naszej wiedzy, co próbuje nas kontrolować i zmienić. I z czym — chociaż jesteśmy słabi — powinniśmy walczyć. Najlepiej mieczem, serią z automatycznej 45-tki, a jeśli trzeba, może i gołymi pięściami...
Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.