SAGA O ŚMIERTELNYM BOGU


Na początku był Reiner Erhard. Marzył mi się antybohater z prawdziwego zdarzenia, działający wbrew sobie, wbrew temu, w co wierzy. Potem był system — nazistowski aparat opresji świetnie nadawał się na tło historii, którą miałem do opowiedzenia, o wolności od wartościowania i jej zgubnych skutkach, o ideologiach, które są jak religie, o religiach, które są jak ideologie... były też potwory. Masa mackowatych, oślizgłych bytów z menażerii horrorów Lovecrafta. Były strzelaniny, pościgi i straszliwe tajemnice. Wreszcie był i finał.

Tak w skrócie przedstawia się fabuła „Śmiertelnego boga”, pierwszej książki z sagi (a może lepiej cyklu?) o... śmiertelnym bogu. Ta powieść miała początek, rozwinięcie i zakończenie, i dla mnie jest zamkniętą całością — mimo otwartego zakończenia. Miałem oczywiście wiele innych historii do opowiedzenia w tym straszliwym świecie, który wykreowałem, były wątki i pomysły, które chciałem pociągnąć dalej albo wywrócić na głowę.

Mogłem oczywiście napisać bezpośredni sequel. Z pewnością zakończenie „Śmiertelnego boga” wskazywało, że właśnie tak zrobię. Losy pewnych bohaterów — w tym bohatera głównego — zatoczyły pełne koło, ale pozostały niedopowiedziane. Aż prosiły się o podjęcie, o pociągnięcie za te luźne nitki.

„Testament Damoklesa” nie jest bezpośrednim sequelem „Śmiertelnego boga”. Po części dlatego, że oczywiste rozwiązania nie zawsze są najlepsze, po części dlatego, że chciałem sam sobie rzucić wyzwanie, ale głównie dlatego, że też jestem czytelnikiem. I jako czytelnik wiem, że trylogie, tetralogie, pentalogie mogą strasznie męczyć. Czytelnik może się czasem poczuć tak, jakby dostawał w ręce półprodukt, jakby zawierał jakąś transakcję wiązaną. Postanowiłem, że moja saga — bo już wtedy miałem w głowie plan na sagę — będzie inna.

I tak powstał „Testament Damoklesa”, powieść, której akcja toczy się w tym samym świecie, co „Śmiertelny bóg”, ba, w świecie ukształtowanym przez tamtą książkę, ale śledząca losy innych bohaterów w innych czasach. Jeśli czytałeś „Śmiertelnego boga”, poczujesz się jak w domu. W mrocznym domu, z którym wiążą się niepokojące wspomnienia i który skrywa jeszcze niejedną tajemnicę. Jeśli nigdy wcześniej o „Śmiertelnym bogu” nie słyszałeś, proszę, śmiało, sięgnij po „Testament Damoklesa”, gdybym nie powiedział ci wcześniej, nigdy byś nie pomyślał, że to część jakiejś dłuższej serii czy większego świata.

Czy zamierzam osadzić w realiach sagi o śmiertelnym bogu kolejne historie? Prawdopodobnie. Czy w jej skład wchodzi coś jeszcze? Jasne. Jest opowiadanie „Święty z Issyk-kul” (SFFiH 54) i jego luźna kontynuacja „Święty Głupiec” (SFFiH 62), które zahaczają o tematy poruszane w „Testamencie Damoklesa”. Jest opowiadanie „Worthington” (SFFiH 68) i „Lato księżycowych ciem” („Księga wojny”, Runa 2011) i wiele innych, które pojawią się w najbliższych miesiącach w miesięcznikach lub w Internecie. Stay tuned.





Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.