UZBROJENIE BRYTYJCZYKÓW


Bagnet i bronie improwizowane

Żołnierze piechoty spędzali mnóstwo czasu na doskonalenie umiejętności walki bagnetem. Była to dyscyplina uwielbiana zwłaszcza przez podoficerów szkoleniowych, ponieważ łatwo było jej uczyć na placu szkoleniowym w koszarach. W niektórych ośrodkach walka na bagnety przybierała formę sportowej rywalizacji i uprawiano ją z wykorzystaniem masek, ochraniaczy i imitacji broni. Niektórzy żołnierze stali się ekspertami w walce na bagnety, ale większość zdecydowanie uważała, że gdy już człowiek znalazł się w bezpośredniej bliskości przeciwnika, lepiej go po prostu zastrzelić, zanim tamten zrobi to pierwszy. Swobodne użycie karabinu z bagnetem często było ograniczone przez parapety i przestrzenie w okopach, przez co z myślą o walkach wręcz szykowano sztylety czy rozmaite przygotowywane własnym sumptem maczugi, które sprawdzały się zwłaszcza podczas nocnych rajdów na teren przeciwnika. Szczególnie nadawała się do tego saperka, której brzegi specjalnie ostrzono.


Enfield (Short Magazine Lee-Enfield, Mk. 3 kaliber 0.303 cala)

Słynny Lee-Enfield został rozwinięty z karabinu Lee-Metford model 1889, ale zanim wziął udział w wielkiej wojnie, przeszedł do roku 1914 mnóstwo przeróbek, po tym jak fatalnie zaprezentował się w wojnie burskiej. Czynniki oficjalne były do tego stopnia niezadowolone, że w 1910 roku rozpoczęto próby z karabinem podobnym do systemu Mausera, strzelającym amunicją kaliber .0279 (bez kryzy). Jednak Wielka Wojna ostatecznie przekreśliła ten plan i SMLE, raz po raz ulepszany, przetrwał w linii aż do roku 1950.

System ryglowania Lee wziął się z koncepcji amerykańskich, do których komitet projektowy dobrał szwajcarski nabój Rubin kaliber 0.303. Była to dość dziwna koncepcja, gdyż amunicja tego typu była znacznie słabsza od innych z tego okresu — zarówno projektowo, jak i jakościowo. Nabój posiadał kryzę, co miało usprawniać wyrzucanie łuski podczas strzelania z karabinów maszynowych systemu Maxima. Niestety rozwiązanie to powodowało częste zacięcia w karabinach i lekkiej broni maszynowej przez cały czas wykorzystywania naboju 0.303. Ironią losu jest fakt, że Niemcy wykorzystywali w swoich karabinach maszynowych systemu Maxima amunicję pozbawioną kryzy — funkcjonowała w nich znakomicie.

Co gorsza materiałem miotającym w naboju 0.303 był agresywny chemicznie kordyt, przyczyniający się do szybkiego rdzewienia. Instrukcja zalecała, aby przepłukać Lee-Enfielda wrzątkiem przed rozpoczęciem czyszczenia lufy.

W 1914 r., po dziesiątej już z kolei modyfikacji amunicji, udało się podnieść prędkość wylotową pocisku z Lee-Enfielda z 650 m/s do 805 m/s — uzyskując znaczny wzrost celności i dużą energię. Pocisk z SMLE'a wystrzelony z 200 jardów przebijał warstwę litej dębiny grubości 18 cali, warstwę worków z piaskiem grubą na 36 cali i mur gruby na dwie cegły.

Nie miało to jednak większego wpływu na ogólne charakterystyki broni. Karabin początkowo ważył około 4,5 kg (10 funtów), ale gdy zdecydowano się go skrócić w celu dostosowania dla kawalerii, masa spadła do 3,6 kg — przez co odrzut stał się nieprzyjemnie silny.

Gdy ten skrócony (Short) karabin stał się standardowa bronią wszystkich oddziałów Wielkiej Brytanii i całego jej imperium, wojskowi brytyjscy stali się posiadaczami karabinu zaprojektowanego przez komitet, nie zaś pojedynczą osobę, strzelającego amunicją, która również została zaprojektowana przez komitet, a w dodatku oba te rozwiązania wielokrotnie poprawiano, zmieniano i modyfikowano przez ćwierć wieku przed wybuchem Wielkiej Wojny.

Mimo niedostatków Lee-Enfield był jednak brytyjski i jakakolwiek krytyka nie znajdowała posłuchu — zwłaszcza w Ministerstwie Skarbu.

Doświadczeni żołnierze armii zawodowej radzili sobie z tymi niedostatkami i nauczyli się cenić zalety broni — małą masę, poręczność i zaprojektowany do szybkiego ognia zamek. Ponieważ otrzymywali dodatkowy żołd w zamian za ćwiczenia strzeleckie, potrafili znakomicie się nim posługiwać. Nie było to jednak dane żołnierzom wojennych naborów, których szkolono z wykorzystaniem przestarzałej bądź zdobycznej broni i rzadko mieli oni szansę zapoznać się bliżej z Lee-Enfieldem przed swoim wyjazdem do Francji.


Haubica cztery i pół cala

W czasie wojny burskiej armia brytyjska zdobyła doskonałe haubice kalibru 12 cm wyprodukowane przez koncern Kruppa, znacznie przewyższały one własnej konstrukcji haubice pięciocalowe. Zamówiony prototyp nowego typu haubicy 4.5 cala pojawił się w roku 1905, ale dopracować go i rozpocząć produkcje udało się dopiero w trzy lata później. Przed wybuchem wojny w ciągu 6 lat wyprodukowano zaledwie 182 sztuki, z czego 45 przekazano do Kanady, Nowej Zelandii i Indii.

Działo sprawdziło się w polu, wobec czego w czasie czterech wojennych lat wyprodukowano dalsze 3 177 egzemplarzy. Cztero i półcalówka była bardzo intensywnie używana, wystrzeliwując na froncie zachodnim 25 milionów pocisków.


Jabłko na patyku

Pierwszy brytyjski moździerz okopowy strzelał charakterystycznym rodzajem pocisku — sześćdziesięciofuntowym, sferycznymi bombami z kutego żelaza. Z racji kształtu i doczepienia do długiego sztyftu z lotkami, przezywano go jabłkiem na patyku. W momencie strzału sztyft często odpadał, sprawiając, że miejsce upadku pocisku stawało się zupełnie nieprzewidywalne


Kaliber cztery i siedem dziesiątych cala

Innym bardzo znanym działem, z jakim Brytyjczycy rozpoczynali wojnę, była armata o kalibrze 4,7 cala, łatwa do rozpoznania dzięki charakterystycznej bardzo długiej gładkiej lufie, krótkim łożu i braku tarczy ochronnej. Służyła w brytyjskiej armii jeszcze od czasów wojny burskiej (1897 r.) i jako jedna z pierwszych posiadała efektywny system oporopowrotników, który sprawiał, że w trakcie strzału jedynie lufa wykonywała ruch wstecz, a potem wracała na swoje miejsce. Dzięki temu obsługa nie była zmuszona po każdym strzale na nowo ustawiać całego działa w stronę celu.

Armata ta debiutowała na zaimprowizowanych łożach, w kilku egzemplarzach specjalnie zdjęta z pokładów okrętów Royal Navy. Szybko wyszły na jaw wady tej konstrukcji — stosunkowo niewielka moc pocisku w porównaniu do wagi całej armaty oraz tendencja do wbijania w ziemię krótkiego ogona łoża. Mimo to zdecydowano się przyjąć je na uzbrojenie i w latach 1903-04 wyposażono w nie ponad 60 baterii.

Armaty 4.7 cala były bardzo intensywnie wykorzystywane w latach 1914-15, zwłaszcza do zwalczania artylerii przeciwnika. W efekcie już w połowie 1915 roku były bardzo mocno zużyte, jednak z powodu niedostatków nadal pozostały w służbie, wchodząc do akcji w bitwie nad Sommą. Ostatecznie wycofano je dopiero w roku 1917.


Lewis

W 1911 r. pułkownik Amerykanin Izaak Lewis opracował broń znaną jako Automatyczny Karabin Maszynowy Lewisa. Była to jak na tamte czasy lekka (28 funtów — 12,7 kg) konstrukcja, umożliwiająca prowadzenie ognia z szybkostrzelnością 550 strzałów na minutę, w porównaniu do karabinu maszynowych Vickers prosta w produkcji i w konstrukcji (składała się tylko z 62 części). Wbrew pozorom jednak nie została wprowadzona na uzbrojenie armii amerykańskiej, głównie z powodu konfliktu personalnego między pułkownikiem Lewisem a szefem urzędu zaopatrzenia armii (efekt tej historii jest raczej smutny, gdyż ostatecznie Amerykanie w dużej części musieli korzystać z francuskiego ręcznego karabinu maszynowego Chauchat, uznawanego za jedną z najgorszych konstrukcji broni strzeleckiej w historii).

Brytyjczycy zdecydowali się na niego, ponieważ Lewis był na tyle lekki, że efektywnie używać mógł go pojedynczy żołnierz (aczkolwiek niezbędnych było ośmiu innych, przenoszących zapas amunicji w ilości 2000 sztuk/44 magazynków oraz części zapasowe i narzędzia). Począwszy od roku 1916 każdy pluton w kompanii strzeleckiej otrzymał jeden. Szybko stało się jasne jak bardzo skuteczna jest ta broń, chociaż Lewis był podatny na zacięcia (w instrukcji opisano trzydzieści trzy typy zacięć). Efektywną taktykę jego użycia opracowano jednak dopiero po bitwie nad Sommą. Lewis znany był wśród żołnierzy jako grzechotnik, z racji unikalnego odgłosu jaki podczas strzelania wydawał bębnowy magazynek broni.


Mills

Granaty jeszcze przed wojną uznano za znakomita broń do zwalczania umocnionych pozycji. Brytyjski Korpus Ekspedycyjny trafił jednak na kontynent, posiadając na swoim wyposażeniu jedynie jeden typ granatu i do tego w bardzo skromnej ilości. Od razu stało się oczywiste, jak bardzo broń tego typu jest przydatna, jednak wobec niewydolności przemysłu, początkowo ratowano się najróżniejszymi prostackimi imitacjami, często bardziej groźnymi dla rzucających niż dla wroga. W 1916 r. masowo wprowadzono granat Millsa (Granat Ręczny model 5), który był bezpieczniejszy i łatwiejszy do użycia. Nie znaczy to jednak, że używać mógł go wówczas każdy, gdyż w 1916 r. obowiązywała taktyka specjalnie wybranych „miotaczy”, którzy szli na szpicach ataków, otoczeni piechotą z bagnetami na sztorc, która miała rzucić się do wymiatania okopów jak tylko ucichną eksplozje granatów. Nietrudno zgadnąć, że ofiary wśród miotaczy były niezwykle wysokie i wkrótce zabrakło odpowiednich kandydatów. Z czasem jednak wszyscy żołnierze zostali przeszkoleni w użyciu granatu model 5, nauczono się także miotać je na większe odległości z wykorzystaniem nasadek i karabinów strzelających specjalnymi ślepymi nabojami — choć należy przyznać że z celnością bywało różnie.


Osiemnastofuntówka

Najpopularniejszym brytyjskim działem pierwszej wojny światowej była armata osiemnastofuntowa. Przyjęto ją na uzbrojenie w Wigilię roku 1904 i okazała się tak użyteczna, że mimo wprowadzenia nowszych typów, wykorzystywano ja także w II wojnie światowej.

Armia brytyjska przez długi czas na przełomie wieków nie posiadała nowoczesnej lekkiej armaty polowej na miarę francuskiej siedemdziesiątki piątki czy podobnych dział niemieckich. Problem rozwiązano w najprostszy sposób, zakupując w Niemczech pewną ilość armat polowych, które od nazwiska konstruktora znane były odtąd jako Ehrhardty. Korzystając ze wskazówek jakich dostarczyła ich eksploatacja, stworzono własne udane konstrukcje — w tym osiemnastofuntówkę. Nie obyło się bez kłopotów — początkowo wydawało się nawet, że projekt nie zostanie zrealizowany, potem doszły problemy eksploatacyjne z łożem i oporopowrotnikami oraz narzekanie na obniżony zasięg z powodu ograniczeń konstrukcyjnych. Z czasem jednak problemy przezwyciężono, a armata okazała się uniwersalna i popularna. Ogółem brytyjskie osiemnastofuntówki wystrzeliły na froncie zachodnim ponad 99 milionów pocisków.


Stokes

Korzystając z wcześniejszych doświadczeń, opracowano jednak moździerz Stokesa, który wyglądał i działał podobnie do moździerzy używanych współcześnie. Stokes był prostą bronią o kalibrze trzech cali. Dostarczano go do jednostek piechoty w dużych ilościach i używano w zgrupowaniach na poziomie brygady. Zasięg maksymalny nie przekraczał 550 jardów, a broń nie posiadała w ogóle żadnego celownika z uwagi na duży rozrzut wynikający z prostoty konstrukcji. Używana masowo potrafiła jednak nieźle przemeblować krajobraz. Trzycalowy pocisk zawierał dwa razy tyle materiału wybuchowego co pocisk z osiemnastofuntówki.


Sześćdziesięciofuntówka

Jeszcze jednym popularnym typem używanym przez Brytyjczyków była armata sześćdziesięciofuntowa. Wyróżniała się specyficznym układem dwóch wydatnych oporopowrotników, znajdujących się nad lufą. Zaprojektowano ją w zakładach Armstronga w ramach konkursu na ciężkie działo w roku 1904. Czynnikiem decydującym o wyborze właśnie tej konstrukcji był potężny sześćdziesięciofuntowy pocisk odłamkowy, jakim strzelała. Nie była gotowa od razu — niezbędne okazało się skonstruowanie specjalnego lekkiego łoża, które zapewniało wagę całości nie większą niż 4,5 tony. Taki był limit dla artylerii polowej, gdyż większą masą nie byłyby w stanie manewrować konie.

Od roku 1909 do rozpoczęcia wojny zbudowano w sumie 41 sztuk sześćdziesięciofuntówki, za to przez następne cztery lata ponad 1700. Na froncie zachodnim z armat tych wystrzelono ponad 10 milionów pocisków.


Vickers

W Wielkiej Wojnie standardowym karabinem maszynowym brytyjskiej armii był Vickers model 1 o kalibrze 0.303. W 1912 r. został zaprojektowany w celu zastąpienia drogiego w produkcji karabinu maszynowego systemu Maxima. Do sierpnia 1914 roku nie udało się jednak wyprodukować wystarczającej liczby Vickersów i co najmniej do 1916 roku oba te typy służyły na froncie obok siebie.

Ciężki karabin maszynowy taki jak Vickers był wbrew pozorom dość trudny do obsługi (intensywne szkolenie trwało dziesięć tygodni) i bardzo nieporęczny. Załadowany i łącznie z trójnożną podstawą ważył ok. 45 kg (100 funtów) i konsumował olbrzymie ilości amunicji.

Szybko jednak zebrano doświadczenia, które pozwoliły wykorzystać Vickersa do granic jego możliwości. Zaprojektowano specjalną amunicję z nitrocelulozą zamiast kordytu, co powiększało zasięg i obniżało zużycie lufy. Używano sprzętu do namierzania, podobnego do tego w artylerii, co umożliwiało zapamiętywanie celów i prowadzenie celnego ognia zza zasłony, w nocy albo we mgle. Po ustawieniu na stanowisku Vickers mógł strzelać z normalna prędkością 250 strzałów (jedna taśma) na dwie minuty — i potrafił tak strzelać bez końca, o ile zapewniło się zapas amunicji, wody do chłodzenia, zapasowe lufy i smar. Gdy zachodziła konieczność, można było strzelać szybciej, w tempie jednej taśmy na minutę, z tego trybu korzystano jednak na ogół tylko w specjalnych okolicznościach. Celne prowadzenie ognia wymagało od obsługi nie tylko krzepy i dobrej organizacji, ale także dużych umiejętności planowania pól ostrzału i zasięgów.

W masowym użyciu na polu walki na porządku dziennym były długotrwałe ostrzały, w których Vickers potrafił wystrzelić nawet 100 000 pocisków. W kilku przypadkach zanotowano rekordy — ponad milion pocisków wystrzelonych w przeciągu 24 godzin przez Vickersy pojedynczej kompanii.

Karabin maszynowy Vickers pozostał w służbie brytyjskiej do 1968 roku, a jego ostatnie operacyjne użycie miało miejsce w Jemenie.


Webley

Oficerowie nosili broń w postaci pistoletów — zwykle był to przydziałowy Webley któregoś modelu. Duża ciężka broń o kalibrze 0.455. Zapotrzebowanie na pistolety było jednak znaczne i masowo (a często na własną rękę) kupowano broń u Colta czy Smith&Wessona, a nawet w Hiszpanii. Warunkiem było, aby nabywana broń strzelała standardowym brytyjskim nabojem 0.455.


Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.