Henry Tandey — walczył kolejno pod Ypres, Sommą i Passchendaele, odznaczony Krzyżem Wiktorii, a także innymi odznaczeniami — DCM (Distinguished Conduct Medal) i MM (Military Medal) — ostatecznie upuścił armię w stopniu sierżanta w 1926 r. Jednakże zapisał się w annałach nie tyle ze względu na swoją oczywistą odwagę, ale przez jeden drobny wojenny epizod, który mógł całkowicie odmienić losy Europy i świata. Tandey zdobył swój Krzyż Wiktorii podczas bitwy pod Marcoing, kiedy pod ciężkim ogniem podczołgał się do stanowiska karabinu maszynowego i zdołał je unieszkodliwić, a potem poprowadził atak na bagnety na pozycje wroga. Kiedy bitwa dobiegła końca, ranny Niemiec wyczołgał się z ukrycia wprost na linię strzału szeregowca Tandeya. Na widok Tandeya nawet nie próbował składać się do strzału, po prostu patrzył na niego, zrezygnowany i wyczerpany walką. Tandey opowiadał o tym później „wymierzyłem, ale nie potrafiłem zastrzelić rannego, więc pozwoliłem mu odejść”. Niemiec podziękował skinieniem głowy i zniknął: miał wtedy dwadzieścia dziewięć lat. Ale czasami zacne czyny zacnych ludzi obracają się przeciwko nim, bowiem w jakiś czas po zakończeniu wojny Niemiec został kanclerzem III Rzeszy. W 1940 r. Tandey odwiedził Londyn i zobaczywszy skutki niemieckich bombardowań, wyznał dziennikarzowi: „Gdybym tylko wiedział, kim on się stanie. Kiedy zobaczyłem tych wszystkich ludzi, kobiety i dzieci, których zabił i zranił, żałowałem, że go nie zabiłem”. Dla historyka jest w tej historii kilka znaków zapytania — trudno na przykład jednoznacznie rozstrzygnąć, kiedy obaj panowie się spotkali, i jak się mogli rozpoznać, choć Tandey już podczas pierwszej wojny światowej przyznawał, że stara się nie strzelać do rannych wrogów — ale wydaje mi się ona na tyle emocjonalnie nośna, że umieściłam ją w jednym epizodzie „Ziemi niczyjej”.
Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.