Jutlandia, 1916
Można śmiało powiedzieć, że jedną z przyczyn, dla których pierwsza wojna światowa wybuchła tak łatwo i z tak wielką siłą, było morze. A dokładniej morskie zbrojenia cesarskich Niemiec. Państwo, które ledwie pięćdziesiąt lat wcześniej podźwignęło się do pierwszej ligi światowych mocarstw, prężnie rozwijające się, bogate i pełne potencjału, zapragnęło dorównać w morskiej potędze tej, która miała władać falami — Wielkiej Brytanii. Na tym gruncie dochodziło do wielu napięć, które przełożyły się na konkretne polityczne zachowania i decyzje, a te z kolei w ostatecznym rozrachunku zaowocowały polaryzacją postaw europejskich mocarstw i w rezultacie straszliwą wojną.
Dla Niemiec otwarte morze było niezbędne. Ich gospodarka wymagała szerokiego asortymentu towarów pozyskiwanych jedynie za granicą, zatem zabezpieczenie linii transportowych wydawało się niezwykle istotne. Potwierdziło się to natychmiast po wybuchu wojny. Blokada gospodarcza okazała się niezwykle dotkliwa, ale kolejni dowódcy niemieckiej Floty Pełnomorskiej (Hochseeflotte) nazbyt obawiali się starcia z przeważającą liczebnie brytyjską Home Fleet. Zamiast otwartych działań preferowano taktykę pojedynczych rajdów i działań z zasadzki. Brytyjczycy niekiedy potrafili takie niespodziewane ciosy zręcznie kontrować, jak zdarzyło się w bitwach pod Helgolandem czy na Ławicy Dogger i co kosztowało Niemców 4 krążowniki i prawie 2000 zabitych.
Wiceadmirał Reinhard Scheer opracował w maju 1916 r. plan kolejnego starcia, w którym zamierzał za pomocą przynęty wciągnąć eskadry brytyjskich krążowników liniowych na pozycje swoich okrętów podwodnych i w ten sposób zadać przeciwnikowi możliwie ciężkie straty.
Do jego realizacji przystąpiono w końcu maja 1916 r. Przynęta, w postaci grupy zwiadowczej pięciu szybkich krążowników liniowych pod dowództwem wiceadmirała Franza Hippera, wyruszyła przodem, a za nimi ruszyły główne siły Floty Pełnomorskiej.
Niestety dla Scheera Brytyjczycy przechwycili niemieckie sygnały, a następnie dzięki kodom (otrzymanym od Rosjan, wydobytym z wraku krążownika SMS „Magdeburg”) wyczytali w nich, że szykuje się większa akcja całej floty. Admirał Jellicoe, głównodowodzący Home Fleet, nie zamierzał marnować takiej okazji i rozkazał wyruszyć swoim okrętom z baz jeszcze 30 maja. W ten sposób siły brytyjskie minęły potencjalne pozycje niemieckich okrętów podwodnych, zanim którykolwiek zdołał na nie dotrzeć.
Obie floty, liczące łącznie 65 pancerników i krążowników liniowych, 45 krążowników i 139 niszczycieli szły wprost na siebie. Po obu stronach zastosowano podobne ugrupowanie — wydzielenie grupy zwiadowczej i grupy bojowej, idącej z tyłu.
Spotkanie grup zwiadowczych nastąpiło 31 maja o 15:30, przy czym eskadra brytyjska weszła do akcji w rozproszeniu na skutek błędów w dowodzeniu. Niemcy, widząc przewagę przeciwnika, tym chętniej wykonali rozkazy i zawrócili na południe, żeby zwabić Brytyjczyków w stronę swoich sił głównych. Niemniej cały czas prowadzili walkę, uzyskując w trakcie godzinnego ostrzału znaczny sukces, gdy w powietrze w wyniku detonacji komór amunicyjnych wyleciały brytyjskie krążowniki liniowe „Indefatigable” i „Queen Mary”. Gdy trzeci okręt został na chwilę całkowicie zasłonięty ostrzałem i dymem, dowodzący brytyjską grupą zwiadowczą wiceadmirał Beatty odezwał się do dowódcy swojego okrętu flagowego „Chatfield, wydaje się, że z naszymi cholernymi okrętami jest dzisiaj coś nie tak.”
Około 16:30 lekkie okręty zwiadowcze zespołu Beatty'ego odkryły idącą pełną parą na północ główną część niemieckiej floty. Wiceadmirał natychmiast wydał rozkaz zawrócenia i grupa zwiadowcza na pełnej mocy zaczęła zwiewać tam, skąd przypłynęła, ścigana przez całą potęgę floty przeciwnika. Beatty popełnił jednak błąd i nie zasygnalizował tego manewru wszystkim zainteresowanym, w wyniku czego idący daleko na tyłach jego eskadry piąty dywizjon pancerników w pewnym momencie wyminął własne krążowniki liniowe, idące już przeciwnym kursem, i popłynął wprost na całą Hochseeflotte. Ostatecznie jednak Brytyjczycy zdołali zawrócić i z pełną prędkością zaczęli uchodzić przed przeważającymi siłami wroga w stronę całej Home Fleet.
W czasie, gdy eskadra zwiadowcza Beatty'ego płynęła na północ ciągnąc za sobą Niemców, admirał Jellicoe próbował na podstawie niepełnych i często sprzecznych informacji wyrobić sobie zdanie na temat pozycji Scheera. Było to niezwykle ważne, gdyż prowadzona przez niego Home Fleet płynęła szykiem zgrupowanym w sześć kolumn po cztery pancerniki w każdym i manewrowanie taką formacją, a zwłaszcza przejście do szyku bojowego wymagało starannego zaplanowania. Jellicoe wahał się czy rozwinąć się na wschód, czy na zachód. Rozwijając się na zachód znalazłby się bliżej Niemców, co było ważne, gdyż zapadał zmierzch i czasu na akcję było po prostu coraz mniej. Rozwijając się na wschód, ułatwiałby pracę własnym artylerzystom — Niemcy znajdowaliby się na tle zachodzącego słońca, co ułatwiałoby celowanie, a własne okręty widniałyby na tle szarzejącego nieba. Po długich dywagacjach Jellicoe zdecydował się rozwinąć na wschód.
Niemcy zostali wzięci całkowicie z zaskoczenia, po wynurzeniu się z oparów dymu i mgły nadziali się wprost na pełną siłę ognia brytyjskiej floty. Odnieśli jeszcze ostatni sukces, gdy trafienie w komory ładunków amunicyjnych w półtorej minuty zatopiło krążownik liniowy „Invincible” z kontradmirałem Hoodem na pokładzie. Ale zaraz potem Jellicoe zamknął kreskę nad T. Termin ten oznacza, że linia okrętów jednej strony przechodzi przed dziobem linii okrętów drugiej strony. Z racji podłużnego umiejscowienia uzbrojenia na okrętach bojowych, flota której ugrupowanie stanowiłoby kreskę nad T mogłaby strzelać używając praktycznie całego uzbrojenia na pokładach swoich okrętów, podczas gdy przeciwnik mógłby odpowiadać w najlepszym razie z dział dziobowych.
Brytyjczykom bardzo szybko udało się uzyskać liczne trafienia na okrętach niemieckich, jednak Scheer, widząc, jak kształtuje się sytuacja, natychmiast zrozumiał że idzie prosto w śmiertelną pułapkę. Po trzech gorących minutach Hochseeflotte gwałtownie zawróciła na południe, korzystając z płaszcza mgły i dymu. Dalej nie poszło już tak gładko, gdyż za szybko wykonano kolejny skręt na wschód, w wyniku czego Jellicoe ponownie zamknął Scheerowi kreskę nad T. Tym razem z efektem znacznie bardziej niszczącym, gdyż uszkodzonych zostało kilkanaście ciężkich okrętów, niektóre bardzo poważnie. Ponowny zwrot na południe nie został też przeprowadzony sprawnie, a jego efektem były dalsze ciężkie uszkodzenia. Krążowniki liniowe Hippera wykonały przejażdżkę śmierci, defilując w małej odległości pod ogniem 18 brytyjskich pancerników.
W końcu zapadła noc, w trakcie której Jellicoe zdecydował się unikać starcia generalnego, świadom niedostatków Home Fleet w walce w nocy. Do rana jednak Niemcy wymknęli się i jedynie brytyjskie niszczyciele zdołały zadać im straty w nocnej, chaotycznej akcji.
Bitwa była taktycznie nierozstrzygnięta. Powszechnie uważa się ją jednak za sukces Brytyjczyków. Mimo że ponieśli cięższe straty (3 krążowniki liniowe i 3 pancerne, ponad 6 000 zabitych marynarzy), po raz kolejny nie dopuścili do operowania niemieckiej floty na Morzu Północnym. Najwyraźniej wpłynęło to na niemieckie morale, gdyż flota nie podejmowała już więcej akcji całością sił, działając jedynie w roli fleet in being. Wysiłek w wojnie morskiej skierowano w całości na okręty podwodne, które miały rzucić Wielką Brytanię na kolana.
Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.