Loos, 1915

Jednym z głównych natarć Ententy w roku 1915 były działania znane jako druga bitwa pod Artois. Przeprowadzono je na południowy zachód od Lille, a ich celem było — jak to zwykle ambitnie zakładano w początkach wojny pozycyjnej — uzyskanie przełamania niemieckich linii. Oprócz wojsk brytyjskich na Loos równolegle uderzyli Francuzi i to w dwóch miejscach — pod Vimy (niedaleko Loos) oraz w Szampanii (w okolicach Reims). Do ataku wyznaczono sześć dywizji, które jednak były wymęczone niedawnymi walkami pod La Basse i Neuve Chapelle. Dowodzący nimi Douglas Haig, wtedy pełniący obowiązki dowódcy armii, był sceptycznie nastawiony do całej operacji. Martwił go ostry kryzys zaopatrzeniowy, odbijający się zwłaszcza na dostępności pocisków artyleryjskich (był to tzw. skandal amunicyjny, którego doświadczyły wszystkie strony konfliktu) oraz trudny teren, w jakim miało zostać przeprowadzone natarcie. Sugerował odłożenie uderzenia do czasu, gdy problemy te zostaną rozważone i rozwiązane. Generał John French, głównodowodzący armii brytyjskiej, nie podzielał jednak tych obaw i brał pod uwagę przede wszystkim szacunki, zgodnie z którymi armia brytyjska miała pod Loos znaczną (rzędu 7 do 1) przewagę liczebną nad niemiecką.

Ostatecznie ofensywę zaplanowano na 25 września 1915 r. W ramach przygotowań przeprowadzono trwające cztery dni bombardowanie artyleryjskie, podczas którego wystrzelono 250 000 pocisków, a następnie użyto gazu bojowego (chloru). Ze zgromadzonych 5 100 butli wypuszczono na niemieckie linie ponad 140 ton gazu — ilość dobrano z takim zapasem, aby chlor dał radę przeniknąć prymitywne pochłaniacze używanych wówczas przez Niemców masek gazowych.

Jednak już sam początek ofensywy nie był szczęśliwy. W kilku miejscach wiatr nagle zmienił kierunek, zawracając gęste zielonkawe chmury z powrotem na linie brytyjskie. W efekcie, zanim bitwa zaczęła się na dobre, ponad 2 500 brytyjskich żołnierzy trafiło na tyły po porażeniu chlorem (aczkolwiek zmarło tylko siedmiu).

Haig wybrał stosunkowo prostą strategię — dwa korpusy miały uderzyć w centrum, a dwa inne przeprowadzić ataki dywersyjne na skrzydłach. Po pokonaniu niemieckiej linii korpus odwodowy wszedłby w lukę i uderzył na linie obronne daleko w głębi pozycji nieprzyjaciela. Początkowo sukces był niespodziewanie duży, zwłaszcza na południu, gdzie po upływie jednego dnia udało się zająć Loos i podejść pod Lens, dalsze natarcie zatrzymał jednak brak rezerw i kłopoty z zaopatrzeniem, które trudno było w odpowiednich ilościach przerzucać przez trudny teren.

Haig poprosił Frencha o jak najpilniejsze udostępnienie korpusu rezerwowego, jednak głównodowodzący nie podzielał oceny swojego podwładnego i przemarsz odwodowego IX korpusu został fatalnie opóźniony. Dało to Niemcom czas na podciągnięcie lokalnych rezerw i wzmocnienie linii obronnych tak, że były lepsze niż te utracone w poprzednim dniu.

Brytyjczycy wreszcie mogli wznowić natarcie, ale tym razem zabrakło im atutu wielodniowego bombardowania artyleryjskiego oraz emiterów gazu, a Niemcy byli lepiej przygotowani w swoich umocnionych pozycjach. Po południu 26 września oddziały brytyjskie, ku zdumieniu Niemców pozbawione jakiejkolwiek osłony ogniowej, ruszyły masowo do natarcia i zostały zdziesiątkowane ogniem znakomicie porozmieszczanych karabinów maszynowych. Podobnie beznadziejne ataki ponawiano jeszcze przez kilka dni, nim wreszcie wobec całkowitej porażki wydano rozkaz odwrotu i wszystkie oddziały wycofały się. Ponowną próbę podjęto jeszcze 13 października, ale zła pogoda i dalsze wysokie straty spowodowały szybkie odwołanie ofensywy. We wszystkich pozostałych miejscach, w których trwały wtedy walki, było podobnie — po początkowych sukcesach Francuzi natrafiali na twardą niemiecką obronę i w końcu musieli wycofać się na pozycje wyjściowe.

W bitwie wojska brytyjskie straciły 50 000 żołnierzy, a wojska niemieckie mniej więcej połowę tego. Bezpośrednim rezultatem tej nieudanej ofensywy było zastąpienie na stanowisku głównodowodzącego sir Johna Frencha, przez generała Douglasa Haiga.

W bitwie tej zginął jedyny syn Rudyarda Kiplinga. Na listy trafił jako zaginiony, co stało się początkiem długich poszukiwań jego ciała, nie zakończonych jednak sukcesem. Obecnie uważa się, że prawdopodobnie zwłoki, które ostatecznie spoczęły w jego grobie, należały do innego żołnierza.


Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.