KRÓL EPULON — FAKTY I FIKCJA


Wykonawcy Bożego Zamysłu to oczywiście powieść fantasy, nie należy jej więc czytać jak podręcznika historii. Jednak pisząc ją opierałem się na konkretnych faktach historycznych — a przynajmniej na moim wyobrażeniu o tym, jak te fakty mogły w rzeczywistości wyglądać.

Nie ma dowodów ani legend łaczących króla Epulona (Aepulona) z wampirami, demonicznymi paktami, boską interwencją ani niczym podobnym. Był on jednak postacią historyczną. W drugim wieku p.n.e., starożytni rzymscy historycy zapisali, że Histrowie byli znani z piractwa (można się spierać, czy to ten niewielki procent histryjskiego DNA, który odziedziczyli współcześni Chorwaci, jest odpowiedzialny za to, że wciąż nie używamy zbyt dużo legalnego oprogramowania), a Rzymianie nie lubili tego rodzaju działań w swoim sąsiedztwie. A zatem, rzecz jasna, musiało dojść do rozlewu krwi. Rzymianie zdołali wymusić na Histrach jakiś układ pokojowy, ale kiedy Epulon objął przywództwo, powrócili oni do swoich dawnych praktyk i zaczęli się przygotowywać na oczekiwany atak Rzymian.

Armia wysłana przeciwko Histrom w 178 r. p.n.e. początkowo nie spełniła oczekiwań Rzymian. W pobliżu dzisiejszego miasta Triest, na rzymskim terytorium, gdzie nikt ich się nie spodziewał, Histrowie zaskoczyli i rozbili rzymską armię. Wspomniani historycy piszą, że Rzymianie musieli porzucić na polu bitwy wszystkie swoje zapasy żywności i wina. To rzekomo okazało się fatalne dla Histrów, którzy pomimo militarnej przewagi i wojennego zapału, byli — wedle ówczesnych opisów — ludźmi rozwiązłych obyczajów. W rezultacie późnym popołudniem byli już kompletnie pijani, co pozwoliło Rzymianom łatwo ich pokonać. Wielu zginęło, a reszta dostała się do niewoli.


Źródło: Wikimedia Commons.

Jakkolwiek uwielbiam tę historyjkę o pijanych Histrach (głównie dlatego, że jestem fanem istryjskiego wina i brandy), rzeczywistość była zapewne mniej atrakcyjna. Rzymianie zostali mocno zaskoczeni. Ich militarna siła opierała się głównie na dyscyplinie i taktyce; zaskoczeni znienacka nieoczekiwaną napaścią, nie byli w stanie wykorzystać swoich silnych stron, więc uciekli. Ale potem, po przegrupowaniu, wrócili i walcząc w swój zwykły sposób z łatwością pokonali Histrów w otwartym polu.

Jednakże to nie była ostateczna klęska Histrów, zaledwie pierwsza potyczka. Rzymianom udało się ich pokonać dopiero po otrzymaniu znaczących posiłków z Rzymu. Decydująca bitwa miała miejsce w 178-177 r. p.n.e. pod legendarnym miastem Nesaktion, w którym Histrowie bronili się przez długi czas. Potem, gdy Rzymianie zmienili bieg rzeki, która płynąc dotychczas wokoło fortyfikacji, stanowiła dla nich dodatkową przeszkodę, Histrowie uznali to za cud — miraculo terruit abscissae aquae, wedle słów historyka rzymskiego Liwiusza — i pod wpływem paniki, nie chcąc dać się wziąć żywcem, zaczęli zabijać swoje kobiety i dzieci i zrzucać je z murów przed swoich zszokowanych wrogów. Podobno król Epulon, tak jak wielu jego nieustraszonych wojowników, zginął z własnej ręki, przebiwszy się mieczem.

Osobiście kocham fantazje, ale wszystko ma swoje granice. Histrowie wpadający w panikę z powodu takiego „cudu” to byłoby coś, czego nie mógłbym napisać w powieści fantasy, bo nie wierzę, że ktokolwiek by to kupił. Skłoniłem się więc ku bardziej praktycznemu rozwiązaniu: w powieści panika Histrów wywołana jest pragnieniem spowodowanym brakiem wody. To logiczne: jeśli mamy miasto pełne ludzi umierających z pragnienia, którzy jednak mają wino i brandy, otrzymamy masowe delirium i szaleństwo. A to może znakomicie wyjaśnić zrzucanie kobiet i dzieci z murów oraz masowe samobójstwa.

Oczywiście, pojawia się tu drobny problem. Taki scenariusz sprawdza się w powieści, ale w rzeczywistości był mało prawdopodobny. Nesaktion leżał na wzgórzu; rzeka nie mogła opływać fortyfikacji, a zatem Rzymianie nie mieli żadnego rcjonalnego powodu, żeby zmieniać jej bieg. Pomysł, że zrobili to tylko w celu zaprezentowania „cudu” wydaje mi się niedorzeczny. Przypuszczam więc, że Liwiusz sam był swego rodzaju pisarzem fantasy, albo może chciał przedstawić zwycięstwo Rzymian w lepszym świetle. Zgaduję, że najbardziej prawdopodobny rozwój zdarzeń polegałby na tym, że Rzymianie zwyciężyli tak, jak zwykle, a potem zgwałcili i zabili wszystkich i zniszczyli, co się dało. To jest typowe postępowanie zwycięskich wojsk. A przedstawianie wydarzeń w lepszym świetle jest typowym postępowaniem historyków zwycięzców.

W każdym razie, taki był koniec Epulona i jego Histrów. Dzisiaj Epulon pojawia się w nazwach kilku istryjskich kawiarni. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że jego imię przypominało Rzymianom łacińskie słowo oznaczające imprezowicza, a nawet pijaka, myślę, że to ma sens.

Większość dzisiejszych Chorwatów nie zna historii Epulona. Skoro Chorwaci przybyli w te rejony dziewięćset lat po upadku Nesaktionu, nie jest on postrzegany jako część naszej narodowej historii. Jednak pewne niedawne badania genetyczne wskazują, że nowożytni Chorwaci mają większy procent genów tubylczych (prasłowiańskich) niż oryginalnych chorwackich, więc może w przyszłości zmotywuje nas to do wydobycia tego bohaterskiego przodka z zapomnienia.

Zoran Krušvar. Tłum. Runa





Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.