POWRÓT DO CHWAŁY (1814-1817)


Piętnastego września podpisano Traktat Kowieński. Trzy upokorzone i pokonane mocarstwa musiały zgodzić się na wszystkie żądania Bonapartego, wśród których znajdował się dekret o utworzeniu niezawisłego Królestwa Polskiego w poszerzonych granicach Księstwa Warszawskiego, z własnym parlamentem i monarchą. Korona przypadła w udziale dożywotnio marszałkowi Poniatowskiemu. Królestwo miała połączyć konstytucyjna unia z Cesarstwem Francji.

Ale ci Legioniści, którzy liczyli na włączenie do rodzimej armii, znów się zawiedli. Bonaparte, w zamian za restytucję korony, domagał się od Poniatowskiego zbrojnego wsparcia. Cesarstwo poniosło w ciągu ostatnich lat ogromne straty, cesarz potrzebował więc polskich żołnierzy, by zasilić nimi swoją armię. Nagle, Legia Nadwiślańska, o której myślano już, że odchodzi w przeszłość, znów stała się ważna. Polacy rozumieli, że utrzymanie polskiego kontyngentu u boku cesarza to polityczna konieczność. Trzy przetrzebione pułki piechoty zlikwidowano, a w ich miejsce powołano sześć nowych, gdzie starych wiarusów wymieszano ze świeżym zaciągiem. Królestwo Polskie nie żałowało na Legię pieniędzy, król z własnej kiesy wyposażył pierwszy regiment, od tej pory zwany jego imieniem. Kolejny sfinansowali krakowscy bankierzy, następny bogate, warszawskie rodziny. Legia powiększyła się również o trzy baterie dział oraz pełen pułk kawalerii, którego awangardą byli słynni lansjerzy. Ze swojej strony, Bonaparte wyznaczył Polakom nowy, podparyski garnizon oraz przekazał kilka etherowych kulomiotów starszego typu.

Komisja Wojskowa opracowała szybko nowy regulamin oraz schemat organizacyjny Legii, który stał się też podstawą dla nowej armii Królestwa Polskiego. Mundury, przez szacunek dla historii formacji, pozostawiono bez większych zmian, podobnie jak sztandary, z których najstarsze pamiętały jeszcze włoską kampanię. Dowódcą tak odnowionego korpusu cesarz mianował generała Axamitowskiego, który znany był z niezwykłej lojalności wobec Francji.

Powody takiej decyzji wkrótce okazały się boleśnie jasne. Już w 1815 roku Rosjanie zaatakowali, licząc, że z własnymi prototypami maszyn etherowych pokonają słabe jeszcze cesarstwo. Od pierwszych chwil wojny, kiedy tylko wiadomość o ataku na Królestwo Polskie dotarła do Paryża, legioniści błagali Bonapartego by wysłał ich z pomocą ojczyźnie. Cesarz jednak wolał trzymać Legię przy sobie. Niezadowolenie rosło. Axamitowski zabrał się do tłumienia patriotycznych wybuchów z absolutną bezwzględnością, stawiając przed wojennym trybunałem kilkanaście osób.

Dopiero kiedy młoda, nieliczna armia Poniatowskiego przegrała bitwę pod Siedlcami, Bonaparte niechętnie wysłał jej z pomocą korpus pod dowództwem Davouta. Nie włączył jednak w jego skład Legii, obawiając się, po części za sprawą raportów Axamitowskiego, że żołnierze nie zechcą już wrócić do Cesarstwa.

Legia, w pełnym składzie, doskonale wyposażona i wymusztrowana, czekała w garnizonach...





Copyright (C) Agencja Wydawnicza RUNA A. Brzezińska, E. Szulc sp.j. NIP 759-15-71-926. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentu materiałów zawartych na niniejszej stronie możliwe są tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.