|
|
 |
![[FIOLET]](http://runa.pl/okladki/fiolet.jpg) Wydawca: Bellona, Runa ISBN: 978-83-11-11791-4 ISBN: 978-83-89595-62-1 Liczba stron: 528 Wymiary: 125×195 mm Okładka: miękka Ilustracja na okładce: Dark Crayon / Piotr Cieśliński. Okładka została wykonana na podstawie stopklatki z filmu reklamowego Stanisława Mąderka Data i miejsce wydania: Warszawa, 13 kwietnia 2010 r. Cena det.: 35.00 zł Nasza cena: 28.70 zł

PROLOG
1.
Przytłumiony, terkoczący dźwięk, przypominający serię strzałów z karabinu maszynowego, rozdarł ciszę pokoju.
— Hej, Robokop! Jesteś tam? — Na ekranie pojawiło się kilka słów.
Brak odpowiedzi.
Po dłuższej chwili kolejna linijka zamigała zniecierpliwieniem.
— Znowu śpisz? Poobiednia drzemka? Wstawaj, leniu!
Do pokoju wszedł starszy, siwiejący mężczyzna, w dłoni trzymał kubek parującej herbaty. Spojrzał na ekran i od razu twarz pojaśniała mu uśmiechem. Ustawił herbatę na stoliku, zasiadł na fotelu przed komputerem. |
| czytaj dalej |
|
Rozdział 1
1.
READY!
Serce terkocze z częstotliwością przynajmniej stu uderzeń na minutę. Płuca chwytają powietrze: raz-dwa, raz-dwa, wdech-wydech, głęboko, maksymalnym skurczem przepony. Włókienka mięśni nóg drżą w oczekiwaniu na...
SET!
Uda spinają się i rozluźniają rytmicznie. Usta zasychają w nagłą pustynię.
Szereg osób, stłoczonych przed tobą w ciasnym korytarzu samolotu AN 28, zastyga na ułamek sekundy...
GO!
Sylwetki pędzą naprzód, ty wraz z nimi, niechętne nogi zginają się posłusznie, prawa, lewa, prawa, lewa, ułamki sekund trwają wieczność Wreszcie plecy poprzednika znikają, osuwają się w dół jak spowolniona klatka starego filmu. Pod stopami otwiera się przepaść.
Pięć tysięcy metrów w dół. |
| czytaj dalej |
|

Efantastyka — Tess
| Przeczytałam „Fiolet” jednym tchem, bez odrywania się od tekstu. Nie umiałam. Dopóki nie dobrnęłam do słowa „KONIEC”, świat wokół mnie mógł się walić, za moim oknem mogli wylądować kosmici, nawet fioletowi — przegapiłabym ich. Dawno nie dałam się aż tak ponieść lekturze. |
| czytaj dalej |
|
Kawerna — Kamila „Sorge” Adamiec
| Język jakim operuje pisarka oraz styl, dobrany do miejsca i sytuacji, niesamowicie ułatwiają czytanie. Właściwie kolejne strony się wchłania, aż okładka pojawia się zdecydowanie za szybko. Szczególnie trzeba zwrócić uwagę na opisy rozterek bohaterów — niezwykle sugestywne — dzięki czemu wczucie się w sytuację przychodzi bez trudu. Jeszcze lepiej zobrazowane są skoki spadochronowe. Sposób w jaki autorka prowadzi czytelnika sprawia, że mimo całkowitego braku doświadczenia w lataniu, potrafiłam to sobie dokładnie zobrazować. |
| czytaj dalej |
|
Poltergeist — Bartłomiej „baczko” Łopatka
| O inwazjach kosmicznych pisano i mówiono wiele, autorzy przekraczali granice absurdu, groteski, strachu; można by rzec — temat nudny i oklepany. Ale żeby na Ziemię z kosmosu spadały kwiaty? Fiołki, bo taką nazwą się je określa, to trujące cyjanowodorem, osiągające rozmiar nawet pięciuset metrów obiekty pochodzenia pozaziemskiego. Trafiły na naszą planetę całkiem przypadkowo, szybko rozprzestrzeniając się i siejąc śmierć. Ich neutralizacją w locie zajmują się wyspecjalizowane grupy spadochroniarskie. W Fiolecie zapoznamy się z Osami, czyli jedną z takich drużyn. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Adam „Tigana” Szymonowicz
| Pobieżne przekartkowanie „Fioletu” Magdaleny Kozak powoduje, że nawet najbardziej optymistycznie nastawiony recenzent może poczuć odrobinę zwątpienia. Bądźmy szczerzy, slogan reklamowy: „Dzielni spadochroniarze ratują świat przed inwazją z kosmosu” nie brzmi zbyt przekonująco. Jeśli dodamy do tego fakt, że owa inwazja sprowadza się do wyrastania na całym globie tytułowego Fioletu, czyli monstrualnych roślin rozsiewających cyjanowodór, to określenie „parodia science fiction” aż ciśnie się na usta. Tymczasem... Tymczasem mamy do czynienia z najlepszą jak dotąd powieścią Kozak. |
| czytaj dalej |
|
Enklawa Magii — Tomasz „Sir Jedi” Wojnowski
| „Fiolet” jest pozycją jak najbardziej godną uwagi. Książka oczaruje przede wszystkim fanów fantastyki spod znaku wszelkich militariów i wartkiej akcji. Ciekawa fabuła i świat wykreowany przez autorkę nie pozwolą nam się oderwać od lektury przez wiele godzin. Dzięki bardzo żywym opisom skoków, choć przez moment będziemy mogli poczuć się jak spadochroniarze w przestworzach. Jest to przemyślana i solidnie napisana powieść, która bez wątpienia da wam dużo satysfakcji i rozrywki z czytania. Mogę ją polecić z czystym sumieniem. I na koniec pamiętajcie, że „HCN zabija”! |
| czytaj dalej |
|
StacjaKultura — Kamil Mirkowicz
| Magdalena Kozak znana jest z tego, że lubi strzelać, skakać ze spadochronem i ogólnie bawić się w „męskie” zabawy. Czuć te zamiłowania w jej książce. I dzięki temu powieść jest dobra. Można prawie na własnej skórze odczuć, co czuje człowiek wyskakujący z samolotu. Przez chwilę pobyć częścią grupy odważnych, od których zależy przyszłość planety. Ba! Przypomnieć sobie jak szaleliśmy z nieodwzajemnionej miłości na obozach! Wszystko tu jest. |
| czytaj dalej |
|
NaKanapie — molik14
| Książka bardzo mi się podobała i mam wrażenie, że będę do niej wracać bo jest bardzo ciekawa i naprawdę warto po nią sięgnąć. Tym bardziej w tak fajnym wydaniu i po niskiej cenie. W skali punktowej: 8.5/10. Bardzo gorąco polecam. Zobacz piekło, które spadło z nieba. |
| czytaj dalej |
|
Nasze Miasto — Paweł Kontek
| „Fiolet” stylem nie odbiega daleko od poprzednich książek Magdy Kozak (cykl o Nocarzach) i dobrze, bo widać, że w środowisku związanym z wojskiem i tajnymi służbami autorka czuje się naprawdę nieźle, a swoją wiedzę potrafi czytelnie przelać na karty powieści. Fani będą więc z pewnością usatysfakcjonowani. Dla czytelników, którzy nie mieli okazji zapoznać się z poprzednimi powieści autorki, mimo uproszczeń, „Fiolet” również może być interesującą lekturą. Bo tak naprawdę wielka trująca roślina nad Warszawą to tylko tło. Pretekst do opowiedzenia o przyjaźni, lojalności, pasji, czyli sprawach bardzo bliskich nam wszystkim. |
| czytaj dalej |
|
Paradoks — Katarzyna „Katya” Ulman
| „Fiolet” jest powieścią w ujęciach. Może to dziwne, ale pogrążając się w przygodach Drakkara, Milki, Żuczka i reszty spadochroniarskiej drużyny, odnosiłam wrażenie, jakbym oglądała świetnie zrealizowany film sensacyjny z odpowiednią domieszką science fiction. Czytelnik bez trudu może wyobrazić sobie, jak określona scena zostałaby przedstawiona na dużym ekranie. Ba, niektóre opisy wydają się żywcem przeniesione z kina na strony powieści. Jest to ogromny plus książki — akcja rwie do przodu i nie zwalnia, ciągle pojawiają się nowe wątki, bohaterowie są niezwykle wyraziści i interesujący, a od opisywanej historii nie sposób się oderwać. Parafrazując Gombrowicza, „Fiolet” najlepszą powieścią Magdy Kozak jest. |
| czytaj dalej |
|
Katedra — Paulina Szydłowska
| „Fiolet” to jedna z najbardziej wciągających i naładowanych emocjami książek, z jakimi miałam okazję się zetknąć. Jak można przeczytać w notce na okładce książki, Magdalena Kozak „skacze ze spadochronem, strzela, trenuje sporty walki”. Znajduje to odbicie w książce. Akcji jest nie mało i czytając nie mamy prawa się nudzić. Autorka dba o klimat zarówno w dynamicznych momentach (np. zmieniając sposób prowadzenia narracji), jak i w tych spokojniejszych (np. przytaczając fragmenty piosenek). Umiejętnie tworzy atmosferę zagrożenia, udaje jej się zaskoczyć nagłym zwrotem akcji, potrafi też dać chwilę wytchnienia — i bohaterom, i czytelnikom. |
| czytaj dalej |
|
Bookznami.pl — Agnieszka Kochańska
| Śmiercionośne fiołki są osią napędową całej fabuły — a jednak pozostaną w trakcie lektury na uboczu. Choć ich purpurowe macki plądrują stolicę i zabijają jej mieszkańców to, paradoksalnie, nie one wydają się być największym utrapieniem głównych bohaterów. Oczywiście, jednym z wątków tej historii będzie poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: Skąd się wzięły owe rośliny i jak ochronić się przed śmiercią o barwie fioletu? Ważniejszą jednak kwestią (niewypowiedzianą wprost) do rozwiązania dla postaci Fioletu będzie: Jak nie zgubić resztek człowieczeństwa w obliczu fiołkowego kataklizmu? |
| czytaj dalej |
|
|
|
|