|
|
 |
 Wydanie 2 poprawione ISBN: 978-83-89595-65-2 Liczba stron: 496 Wymiary: 125×185 mm Okładka: miękka Ilustracja na okładce: Katarzyna Karina Chmiel Ilustracje wewnętrzne: Katarzyna Karina Chmiel
W Lengorchii każde dziecko może urodzić się obdarzone magią.
Ale każde dziecko zaczyna kiedyś dorastać, a wówczas...
Mówca Słony jest dobrym magiem i niezłym naukowcem, za to problemy rodzinne przerastają go, delikatnie mówiąc. Jeszcze przed momentem miał tylko jedno dziecko, teraz jest ich jakoś więcej, na dodatek to najstarsze dorasta i... „Tato, ty nic nie rozumiesz!” A kiedy półdzika panna ze Smoczego Archipelagu zetknie się z charakternym przybyszem z kontynentu, nad głowę biednego ojca nadpływają czarne chmury. Para dorastających nastolatków pod jednym dachem? Brrr...
A jeśli nastolatków jest więcej? Na przykład dwudziestu siedmiu? Wtedy należy współczuć spokojnym, kochającym rutynę magom z Zamku Dłoni, gdzie ów straszliwy gang, znany pod nazwą Drugiego Kręgu, terroryzuje okolicę, wymuszając haracze w postaci kandyzowanych fig. O każdej porze dnia możesz podczas spaceru w ogrodzie dostać w głowę piłką lub poślizgnąć się na kulkach do gry. Walka będzie ciężka i bezpardonowa, zwłaszcza gdy po stronie Chaosu opowiada się znany w przestępczych kręgach Nocny Śpiewak, Kamyk — pseudonim Smoczy Jeździec, a także tajemniczy Zwycięski Promień Świtu Brin-ta-ena — pseudonim Książę. Nadciąga magiczny tajfun i nie pomoże ci nawet błękitna linia... ehm, to znaczy szarfa.
NAZNACZENI BŁĘKITEM — powieść powstała na kanwie opowiadań znanych z TKACZA ILUZJI i czasopism — to pełna przygód książka o dorastaniu, przyjaźni i szukaniu własnej drogi w świecie.
Książka uzyskała nominację do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla.
Zobacz fanfiki Kronik Drugiego Kręgu, wyróżnione przez autorkę w konkursie ZMIERZ SIĘ Z BOHATERAMI KSIĄŻEK EWY BIAŁOŁĘCKIEJ.
Patronat medialny:

Jagoda pamiętała dokładnie moment, w którym odkryła samą siebie, choć od tamtego dnia minęły całe lata. Był to jednocześnie dzień, kiedy dowiedziała się, że ma matkę. Spojrzała znowu na miniaturę. To dziwne, niedobre wspomnienie tkwiło w jej pamięci jak perła w ciele małża — obrośnięte tkanką czasu, już niebolesne, ale wciąż obecne.
Zapewne miała wtedy nie więcej niż trzy lata, gdyż wszystko wydawało się takie duże. Klamki, do których nie umiała dosięgnąć, stopnie tak wysokie, że musiała wspinać się po nich jak pies, na czworakach, gdyż inaczej traciła równowagę. Krzesła, fotele, ławy — wszystko tak duże, wysokie, straszące swymi nienaturalnymi rozmiarami, jakby znajdowała się w kraju zamieszkałym przez olbrzymy.
|
| czytaj dalej |
|
|
|
|